* Abhishek Bachchan ... Aditya/Drona
* Priyanka Chopra ... Sonia
* Kay Kay Menon ... Riz Raizada
* Jaya Bhaduri ... królowa Jayanti

Drona... przed rozpoczęciem seansu rozpoczęłam filozoficzne rozmyślania na temat subiektywnej oceny filmu. Zazwyczaj włączając film nie wiem o nim nic - ani kto gra, ani jaki to gatunek, ani jak został oceniony dzięki czemu (przynajmniej tak mi się wydaje) jestem bardziej obiektywna przy pisaniu notki. Oczywiście pomijając tytuły o których nie da się nie słyszeć, tak jak o Dronie. Tu moja wiedza była dość szeroka - wiedziałam, że film kreowano na megahit, a okazał się klapą. Nie wnikałam bardziej dlaczego. Usiadłam z myślą "a może nie będzie tak źle, gra Abhi a ja lubię fantasy".

I faktycznie. Początek całkiem ciekawy - opowieść o tajemniczych mocach ukrytych we wszechświecie. Potem trafiamy na Ziemię, okazuje się, że bohaterem jest sierota, przygarnięty przez pewną rodzinę, w której za przyjaciela uznać może jedynie swojego "tatę" i niebieskie płatki róży. Wygląda sympatycznie, pachnie tajemnicą. Chwilę później przenosimy się w przyszłość. Jeszcze nie jest tak źle. Chłopak, Adi, jest traktowany jak darmowy sługa przez swoją macochę i jej syna. Ojciec już od kilku lat nie żyje. Adi marzy o szczęściu, o domu. Wokół niego jest jednak wielu przyjaznych ludzi, mieszkających w sąsiedztwie. Rekompensują mu samotność i smutki.

Ale sytuacja ta trwać nie może w nieskończoność. Tajemnicza przeszłość Drony da o sobie znać. Demon szukający nieśmiertelności wie, że drogę do niej wskazać może jedynie Drona - potomek z rodu strzegącego skarbu. Ale ostatni Drona zginął... Jak więc dotrzeć do skarbu? Riz Raizada, bo tak demon się nazywa, podróżuje po świecie pracując jako magik. Na jeden z jego występów przychodzi Abi. Riz rozpoznaje w nim Dronę, rozpoczyna się pościg...


Właściwie do tego momentu jest fajnie. Jedynie do Riza Raizady mogę się przyczepić - postać, chociaż czasem przerażająca, wydaje mi się zbyt sztuczna. Ale nie mam zastrzeżeń co do aktora, a raczej co do jego otoczenia. Scena z klonem była dziwna, z jednej strony budziła grozę a z drugiej - zbyt sztuczna, komiczna, groteskowa. Wobec kreacji demona pozostanę ambiwalentna przez cały film, nie mogąc mu odmówić pewnej grozy jaką wokół siebie rozsiewał. I tego piekielnego uśmiechu, odrobiny szaleństwa.

Mój niepokój zaczął się przy scenie w której tłum widzów przedostaje się przez barierki i biegnie w stronę swojego idola. To było przesadzone. A potem jeszcze siostra Anna (rules swoją drogą ^^ ) i ucieczka przed kolesiami w żółtych kombinezonach. A potem Priyanka w żółtym samochodzie. Kostium miała co prawda fajny, ta dziwna broń także była ciekawa, ale potem... piosenka i taniec z kubłami? Schodki zjeżdżające z góry? NAZGULE??? Niby detale, a jednak irytowały. Pościg całkiem fajny, za to scena z bramą mnie dobiła. Potem przenosimy się do Indii, do pałacu, w miejsce, w którym czas się zatrzymał. Na chwilę zapomniałam o wszystkich wkurzających elementach. Opowieść królowej Jayanti wciągnęła mnie, ale tylko na kilka minut. A dalej... dalej nie będę się już za bardzo rozpisywać. Gra aktorska na minus, fabuła i pomysł na plus, efekty specjalne - o dziwo na plus, w Dronie nie były aż tak pretensjonalne jak w innych filmach bolly, scenografia - tu mam dylemat. Wykonane profesjonalnie, ale ten kto projektował miasto tajemnic trochę przesadził. Poza miastem: urokliwa pustynia, stary zamek, stare spokojne miasteczko jeszcze na początku filmu (kręcono w Pradze) - wszystko w miarę dobrze, ale tak przejaskrawić tamto miejsce... Mówiąc już o mieście warto ponarzekać na Gopiego i jego strój (ten mały człowieczek) oraz na strażnika drzwi - ni to gladiator i no predator :P Może zamiast pisać, pokażę kilka ciekawostek:

ten pan to chyba tu zabłądził...

taniec z kubłami!

Nazgule?

Welcome to Pokątna Street

Gandalf... po wizycie w Indiach trochę się opalił

miało być jeszcze zdjęcie kuferka, ale stwierdziłam,
że nie będę pokazywać wszystkiego
Podsumowując - diabeł tkwi w szczegółach. Legenda całkiem zgrabna, ale realizacja nie. Ściąganie z wzorców, przesada i brak powiązań między niektórymi scenami (są w pałacu, nagle są w mieście, kilka sekund potem szukają konia) sprawiły, że film nie kleił się i okazał klapą. Pochwalić jednak muszę twórców za pietyzm, staranne operowanie światłem, ładne zdjęcia i kolory (chociaż nie zawsze dobierali je odpowiednio do sytuacji, albo wizja projektanta nie do końca jest zgodna z moją).

Doszłam jeszcze do jednego wniosku - postać grana przez Abhisheka została źle wykreowana. Wydaje mi się, że nie chciano zrobić z niego superherosa, który niczego się nie boi (a, bał się wody) ale zwykłego człowieka, który nagle musiał stać się superbohaterem a do końca nie umiał, nie wiedział jak i, szczerze mówiąc, nie chciał. Nie udało im się pokazać tej przemiany, tego jak Abi zmienia się w Dronę, jak wkracza w nowe życie. Może także przez to film wydawał się niesamowicie płytki.

Ogółem - tylko dla wytrwałych. Albo dla fanów drewna, bo Pryianka zdaje się w tym filmie wracać do swojego przezwiska i przy okazji wciąga za sobą Abhiego.
1. Khushi
2. Oop Oop Cha
3. Nanhe Nanhe
4. Drona
5. Bandagi
6. Drona

komentarze (2) | dodaj komentarz